Niespełna miesiąc temu opublikowaliśmy naszą stronę i stworzyliśmy fanpage na Facebooku. Wszystko po to by móc dzielić się spostrzeżeniami i wymieniać doświadczeniami z innymi terapeutami oraz wspomóc naszych pacjentów stosownymi instrukcjami. Dzisiaj oddajemy w Wasze ręce pierwszy wpis, który rozpocznie zgłębianie wiedzy z pięknej dziedziny jaką jest fizjoterapia.

Tydzień temu miałem przyjemność uczestniczyć w kursie pinopresury według Radosława Składowskiego, w Spale. Postanowiłem Wam nieco przybliżyć tę koncepcję pracy z pacjentem oraz podzielić się moimi przemyśleniami i doświadczeniami.

Zapisując się na szkolenie miałem w głowie, że skoro to "kurs z pinów", to pewnie znaczną część nauki wypełnią techniki narzędziowe... Nic bardziej mylnego! Oczywiście nie przejmujcie się - prowadzący pokazali wiele technik przy użyciu pinów oraz katów, w końcu przecież od nich swoją nazwę bierze cała metoda. Muszę jednak przyznać, że ku mojemu zdziwieniu, podczas tych trzech dni nauczymy się i poznamy wiele technik manualnych, w których nasze narzędzia możemy zostawić w spokoju na gabinetowym stole.

Czym jest pinopresura?

Pinopresura (lub jak kto woli pinoterapia) jest to nieinwazyjna metoda terapeutyczna opisana przez lek. med. Radosława Składowskiego. Korzystając ze zdobyczy dalekowschodniej akupresury i akupunktury oraz refleksoterapii, nauki o powięzi, układzie nerwowym oraz polu morfogenetycznym, stworzył spójny program kursu, który zbiera wcześniej wymienione techniki w jedną całość. W niektórych aspektach pinopresura podobna jest do klawiterapii, chociaż wydaje się, iż ta pierwsza daje terapeucie znacznie więcej możliwości w pracy z pacjentem.

Ciekawym i dość nietypowym elementem metody jest wprowadzenie typologii pacjentów. Podzieleni są oni na 5 żywiołów, a o przydzieleniu danej osoby do odpowiedniej grupy decyduje kilka czynników. Są to między innymi: nadrzędny układ regulacyjny, cechy zachowania, cechy wyglądu, reakcje na bodźce bólowe oraz poczucie kinestetyki i motoryka pacjenta. Zabieg ten ma na celu nieco ułatwić terapeucie dobór odpowiednich technik, przyspieszyć znalezienie przyczyny dysfunkcji, a w konsekwencji usprawnić terapię.

Metodę można zaliczyć do terapii odruchowych, która wykorzystuje fizjologiczne procesy samonaprawcze organizmu. W celu stymulowania ciała pacjenta używamy dwóch rodzajów narzędzi - piny (wyglądem przypominające gwoździe) i katy (noże). Bodźcując skórę, jesteśmy w stanie wpłynąć na układ nerwowy pacjenta, co z kolei prowadzi do odruchowego rozluźnienia tkanek miękkich, tym samym zmniejszając ból. Jeśli chodzi o wykorzystywane techniki narzędziowe to możemy tutaj wyróżnić: Kierunkową Adaptację Tkankową, Adaptację Uciskowo-Trącą, Tarcie Skierowane, zwarcia oraz GRAD. Pozostałe techniki zostały zaczerpnięte z różnego rodzaju terapii manualnych i zmodyfikowane przez autora.

Spalskie klimaty...

Nie byłbym sobą, gdybym nie opisał również "klimatu" jaki towarzyszy kursantom podczas szkolenia. Dlaczego w ogóle zdecydowałem się poruszyć tę kwestię? Być może są osoby, które stwierdzą, że to mało istotna sprawa, ale ja uważam, że to bardzo ważny aspekt szkolenia, do którego organizatorzy często nie przywiązują tak dużej wagi.

Chyba każdy terapeuta, który słyszał kiedyś o spalskich kursach, miał do czynienia z opinią, iż panuje tam wyjątkowy klimat, którego nie da się odwzorować. Ja spotkałem się właśnie z takimi głosami i nie będę bronił się przed stwierdzeniem, że w pewnym stopniu zachęciło mnie to do wzięcia udziału w szkoleniu. Oczywiście nie był to główny czynnik, ale jeden z tych "dodających smaczku" całemu wyjazdowi.

Ciężko powiedzieć, co jest powodem takich, a nie innych opisów osób, które kończyły jakikolwiek kurs w Spale. Być może jest to zasługa prowadzących? A może terapeutów, którzy decydują się wybrać na kurs? A może jeszcze z innej strony - coś przyciąga terapeutów z całej Polski, więc może to kwestia programu szkolenia i tego, czego można się dowiedzieć? Myślę, że każda z tych teorii poniekąd stanowi odpowiedź dla ciekawskich. Jest jednak jeszcze jeden aspekt, którego nie wymieniłem. W fizjo-czasach, w których prowadzący kursy dwoją się i troją, żeby dotrzeć do dużej grupy terapeutów i rozreklamować swój "produkt", kursy w Spale pozostają niewzruszone. Z resztą nawet sama lokalizacja stanowi zachętę dla statystycznego mieszczucha (tak, niestety piszę również o sobie) ze względu na ciszę, spokój i otaczającą ośrodek przyrodę.

Uważam, że wszystkie wymienione przeze mnie składowe przyczyniają się do tego, że Radek Składowski wraz ze swoją kadrą nie muszą jeździć po całej Polsce w poszukiwaniu chętnych - oni i tak przyjadą do nich, do dobrze znanej i lubianej Spały 😉

~ Konrad

Wpis napisany na podstawie szkolenia dr Radosława Składowskiego