Fizjoterapia

DOMS, czyli dlaczego nie masz zakwasów

Opóźniona powysiłkowa bolesność mięśniowa (Delayed Onset Muscle Sorness), czyli nieprzyjemny (dla większości osób :P) ból mięśni pojawiający się 24-72h po intensywnym wysiłku lub wykonywaniu nowego dla ciała ruchu. Znajomy dla każdego sportowca oraz aktywnych fizycznie osób. Często bywa mylnie nazywany „zakwasami” i tłumaczony gromadzeniem się kwasu mlekowego w mięśniach. Na chwilę obecną jest już wiele opracowań obalających tę teorię i tłumaczących mechanizm powstawania powysiłkowego bólu.

Jeśli nie zakwasy, to co to właściwie jest?

Dokładna patofizjologia nie jest do końca znana, ponieważ mechanizmy prowadzące do objawów powysiłkowych są mocno złożone. Natomiast zespół DOMS spowodowany jest głównie mikrouszkodzeniami w strukturze włókien mięśniowych, miejscowym stanem zapalnym i podrażnieniem receptorów, co wywołuje takie objawy jak ból (przede wszystkim), obniżenie siły mięśnia, zmniejszony zakres ruchu, sztywność, obrzęk oraz dysfunkcje okolicznych stawów [1]. Stężenie kwasu mlekowego wraca do stanu wyjściowego już po 1h od zakończenia treningu, dlatego nie może powodować bólu z takim opóźnieniem. Dodatkowo, wysokie stężenie kwasu mlekowego we krwi nie koreluje z objawami zespołu DOMS  [2, 3].

Co może powodować zespół DOMS?

Tak naprawdę każda aktywność fizyczna wykraczająca poza Twój standardowy zakres intensywności, czyli to, do czego Twoje ciało nie jest przyzwyczajone. Nawet najlepiej wytrenowani sportowcy odczuwają ból, jeśli trenują ciężej niż zwykle. Natomiast mięśnie adaptują się do nowych bodźców, dlatego po każdym następnym powtórzeniu tego samego treningu, objawy będą słabnąć. Szczególnie duży wpływ na pojawienie się zespołu DOMS mają ćwiczenia ekscentryczne, czyli takie, gdzie siła mięśnia jest mniejsza niż ciężar zewnętrzny (mięsień podczas pracy wydłuża się)[4].

Czy można zmniejszyć objawy?

Objawy zespołu DOMS trwają zwykle od 2 do 10 dni [5]. Najlepszym lekarstwem będzie tutaj czas, natomiast jak najbardziej możesz przyspieszyć powrót do komfortowego poruszania się 🙂  Oto, co możesz robić:

  1. Jedną z najlepszych strategii na złagodzenie bólu są ćwiczenia o niskiej intensywności ze względu na redukcję adhezji w tkankach oraz zwiększenie ukrwienia danej okolicy. Może to być zarówno pływanie jak i rower czy orbitrek [4].
  2. Wykazano pozytywny wpływ kompresji na mniejsze odczuwanie objawów DOMS [6]. Jeśli wiesz, ze wysiłek będzie większy niż zwykle, załóż na trening odzież kompresyjną.
  3. Masaż może pomóc w zwiększeniu ukrwienia danej okolicy, zmniejszeniu obrzęku i sztywności oraz poprawie zakres ruchu [7–10]. Użyj rollera, stosując powolne techniki lub wybierz się do swojego fizjoterapeuty.
  4. Jeśli ból jest nie do zniesienia i ledwo dajesz radę zejść po schodach, możesz zmniejszyć stan zapalny za pomocą niesteroidowych leków przeciwzapalnych. Zmniejszą ból, obrzęk oraz spowodują mniejsze podrażnienie receptorów przez stan zapalny [4]. Staraj się brać leki tylko w ostateczności.
  5. Rozciąganie prawdopodobnie nie pomoże zbyt wiele [11]. Zamiast tego, wskakuj na roller.
  6. Zarówno ciepło jak i krioterapia (czyli po prostu terapia zimnem) wykazują pozytywny wpływ na odczuwanie dyskomfortu z powodu zespołu DOMS [8]. Dobre efekty daje schładzanie ciała bezpośrednio po wysiłku (ok. 10 min) lub ciepłe kąpiele i okłady już przy pojawieniu się bólu i sztywności.

DOMSy wyznacznikiem dobrego treningu?

Jak boli to rośnie? Nie do końca. Nawet jeśli po treningu ból mięśni nie pojawia się, jest to efekt adaptacji ciała do wysokiej intensywności. Nie oznacza to, że nie robisz postępów. Wyznacznikiem dobrze wykonanego treningu jest progres (np. w postaci większego ciężaru na sztandze).

  1. Hotfiel, T., Freiwald, J., Hoppe, M.W., Lutter, C., Forst, R., Grim, C., Bloch, W., Hüttel, M., Heiss, R.: Advances in Delayed-Onset Muscle Soreness (DOMS): Part I: Pathogenesis and Diagnostics. Sportverletzung-Sportschaden. (2018)
  2. Cazorla, G., Petibois, C., Bosquet, L., Léger, L.: Lactate et exercice : mythes et réalités. (2001)
  3. Schwane, J.A., Watrous, B.G., Johnson, S.R., Armstrong, R.B.: Is lactic acid related to delayed-onset muscle soreness? Phys. Sportsmed. (1983)
  4. Cheung, K., Hume, P.A., Maxwell, L.: Delayed Onset Muscle Soreness Treatment Strategies and Performance Factors. (2003)
  5. Coudreuse, J.., Dupont, P., Nicol, C.: Douleurs musculaires posteffort. Ann. Réadaptation Médecine Phys. (2004)
  6. Kraemer, W.J., Bush, J.A., Wickham, R.B., Denegar, C.R., Gomez, A.L., Gotshalk, L.A., Duncan, N.D., Volek, J.S., Newton, R.U., Putukian, M., Sebastianelli, W.J.: Continuous Compression as an Effective Therapeutic Intervention in Treating Eccentric-Exercise-Induced Muscle Soreness. J. Sport Rehabil. (2001)
  7. Nelson, N.: Delayed onset muscle soreness : Is massage effective ? J. Bodyw. Mov. Ther. (2013)
  8. Heiss, R., Lutter, C., Freiwald, J., Hoppe, M.W., Grim, C., Poettgen, K.: Advances in Delayed-Onset Muscle Soreness ( DOMS ) – Part II : Treatment and Prevention Delayed Onset Muscle Soreness – Teil II : Therapie und Prävention Authors. (2009)
  9. Zainuddin, Z., Newton, M., Sacco, P., Nosaka, K.: Effects of massage on delayed-onset muscle soreness, swelling, and recovery of muscle function. J. Athl. Train. (2005)
  10. Guo, J., Li, L., Gong, Y., Zhu, R., Xu, J., Zou, J., Chen, X.: Massage Alleviates Delayed Onset Muscle Soreness after Strenuous Exercise: A Systematic Review and Meta-Analysis. Front. Physiol. (2017)
  11. Herbert, R.D., Gabriel, M.: Effects of stretching before and after exercising on muscle soreness and risk of injury: systematic review. BMJ. (2002)
Posted by admin in Dla pacjenta, Fizjoterapia, Trening

Flossing – jak to działa?

Z flossingiem mogłeś spotkać się u fizjoterapeuty przy okazji ostatniej kontuzji. Może kolega z siłowni z obwiązanym gumą udem wspominał coś o poprawie siły i mobilności w przysiadzie? Jeśli chcesz wiedzieć więcej na temat taśmy floss band, zapraszamy do lektury.

Czym jest flossing?

Jest to metoda terapii, którą zapoczątkował autor książki „Bądź sprawny jak lampart” – dr Kelly Starrett. Polega ona na kompresyjnym owijaniu kontuzjowanej części ciała elastyczną taśmą, a następnie wykonywaniu ruchów w stawie (mobilizacji) przez 2-3 minuty [1]. Technika ta jest stosunkowo nowa, gdyż pierwsze przesłanki na jej temat pojawiły się w wydaniu książki z 2013 roku.

Czy jest to kolejny gadżet? A może jednak działa?

Guma floss band używana jest przez terapeutów jako uzupełnienie terapii w kilku przypadkach najczęściej stosowana jest w celu:

  • Zwiększenia zakresu ruchu w stawie, kiedy występują ograniczenia w jego ruchomości, np. po kontuzji czy długim unieruchomieniu;
  • Redukcji bólu spowodowanego na przykład napięciem tkanek, występującymi zrostami, sztywnością stawu czy słabym ukrwieniem okolicy urazu;
  • Poprawy przesuwalności poszczególnych warstw tkanek względem siebie oraz usuwania adhezji w mobilizowanej okolicy;
  • Eliminacji obrzęku poprzez kompresję i uruchomienie pompy mięśniowej;
  • Poprawy mechaniki stawu poprzez wzrost przepływu krwi oraz odżywianie stawu. Początkowy wzrost ciśnienia powoduje absorpcję płynów z substancjami odżywczymi przez tkanki. Po rozluźnieniu taśmy do tkanek dopływa większa ilość krwi. Występuje efekt przekrwienia, podobnie kiedy skóra pod naciskiem palca staje się biała, a po jego zwolnieniu nabiera mocno różowej barwy;
  • Stymulacji mechanoreceptorów poprzez kompresję, co pozwala na szybszy powrót funkcji po urazie stawu
  • Przyspieszenia regeneracji, poprzez redukcję powysiłkowego bólu mięśniowego (DOMS)

Brzmi nieźle? To jest teoria. Co na to badania?

Na chwilę obecną nie ma wielu badań weryfikujących skuteczność flossingu, jednak obecny stan wiedzy pozwala na stwierdzenie że działanie gumy jest w pewnych przypadkach korzystne.

Badania [1] na amatorskich sportowcach, sprawdzające wpływ flossingu na zakres ruchomości stawu skokowego oraz wyskok, wykazały pozytywne działanie gumy na te parametry. Do podobnego wniosku doszli także badacze, którzy jako cel ubrali sobie bark [3]. Z kolei autorzy badań [4] na profesjonalnych tenisistach, które dotyczyły stawu łokciowego, stwierdzili tylko nieistotne statystycznie zmiany w zakresie ruchu po użyciu taśmy floss band.

Jeśli chodzi o wpływ taśmy na szybkość regeneracji po wysiłku, istnieją badania [5 ] potwierdzające zmniejszenie DOMS-ów po zastosowaniu flossingu. Wydaje się mieć to znaczne powiązanie z efektem przekrwiennym, jaki daje zastosowanie gumy.

Poprawa w zakresie skurczu mięśni może znajdować wytłumaczenie w treningu okluzyjnym. Podczas takiego treningu przepływ krwi w mięśniach zostaje kompresyjnie ograniczony na czas wykonywania ćwiczenia, co wpływa na wzrost siły mięśnia, jego hipertrofię, wydolność układu krążenia oraz adaptacje hormonalne [6, 7].

Jak to wygląda w praktyce?

Mimo, że potrzebna jest większa ilość doniesień dotyczących mechanizmów działania flossingu, efekty stosowania tej nowej metody są widoczne w praktyce. Jednocześnie nie zostały przytoczone żadne przypadki negatywnego działania taśmy. My stosujemy tę technikę w swojej pracy, głównie u sportowców (ze względu na to, że są w stanie bez problemu znieść dyskomfort podczas mobilizacji), osiągając zadowalające rezultaty.

  1. Starrett K., Cordoza G. (2013), Bądź sprawny jak lampart, Wydawnictwo Galaktyka
  2. Driller, M. W., & Overmayer, R. G. (2017), The effects of tissure flossing on ankle range of motion and jump performance. Physical Therapy in Sports
  3. Plocker, D., Wahlquist, B., & Dittrich, B. (2015), Effects of tissue flossing on upper extremity range of motion and power. International Journal of Exercise Science: Conference Proceedings
  4. Hodeaux, K. (2017). The Effect of Floss Bands on Elbow Range of Motion in Tennis Players
  5. Prill R., Schulz R., Michel S. (2019), Tissue flossing: a new short-term compression therapy for reducing exercise-induced delayed-onset muscle soreness. A randomized, controlled and double-blind pilot crossover trial, J Sports Med Phys Fitness
  6. Pope, Z., Willardson, J., & Schoenfeld, B. (2013). Exercise and blood flow restriction. Journal of Strength and Conditioning Researchhg
  7. Loenneke, J. P., Wilson, J. M., Marín, P. J., Zourdos, M. C., & Bemben, M. G. (2011). Low intensity blood flow restriction training: A meta-analysis. European Journal of Applied Physiology
Posted by admin in Dla pacjenta, Fizjoterapia, Trening

Nastawianie kręgosłupa – fakty i mity

Manipulacje stawowe, przez wielu znane pod terminem „nastawianie kręgosłupa”, są dosyć kontrowersyjną metodą terapeutyczną nawet w środowisku fizjoterapeutów. Pacjenci albo je uwielbiają, ponieważ przynoszą im szybką ulgę, albo boją się i nienawidzą dźwięku „strzelania” towarzyszącego manipulacjom. W dzisiejszym wpisie postaram się przybliżyć powyższy temat, obalić niektóre mity z nim związane i wytłumaczyć jak terapeuci i naukowcy tłumaczą pozytywny wpływ na organizm człowieka oraz dlaczego istnieją pewne kontrowersje. Zaczynamy!

Nazewnictwo

Fizjoterapeuci często mówią o manipulacjach stawowych. Przez osteopatów nazywane HVLA/HVT (high velocity low amplitudę/high velocity thrust), z kolei chiropraktycy mówią o „nastawianiu” stawów (adjustment). Mam wrażenie, że niestety Ci ostatni, poprzez swoje nazewnictwo negatywnie wpływają na pojmowanie przez ludzi mechanizmu tego zabiegu. Dlaczego? Terapeuta nie nastawia Wam stawu podczas wykonywania manipulacji. Dlaczego tak twierdzę? Już spieszę z wytłumaczeniem!

Naprawdę nic się nie nastawia? – Przecież „strzeliło”

W takim razie na jakiej postawie twierdzę, że my jako terapeuci nie „nastawiamy” stawów? Z badań opublikowanych w 1998 roku [1] wynika, że manipulacja stawu nie zmienia pozycji powierzchni stawowych. W testach diagnostycznych wykonywanych przez fizjoterapeutów, zauważalna jest różnica w funkcjonowaniu i statyce, jednak badania RTG zaprzeczają jakiejkolwiek mechanicznej zmianie poza poszerzeniem szpary stawu. Najprawdopodobniej istnieje inny mechanizm oddziaływania tych technik na ciało człowieka, niż ten wokół którego wyrosło sporo mitów.

W takim razie co się dzieje podczas manipulacji?

Po pierwsze – trzeba powiedzieć jasno, że dokładny mechanizm działania manipulacji stawowych nie jest do końca znany. Badania w tym obszarze prowadzone są od wielu lat (jedne z pierwszy badań to rok 1947 [2], a jednak nasze ciało dalej skrywa wiele tajemnic. Co w takim razie wiemy? Skąd dźwięk strzelania podczas manipulacji?

Podczas manipulacji stawowych zachodzi tzw. zjawisko kawitacji. Jest to proces, w którym składowe mazi stawowej przechodzą z fazy ciekłej na fazę gazową. Dzieje się tak za sprawą znacznych zmian ciśnienia mazi. W pierwszym etapie, po zmniejszeniu ciśnienia płynu, tworzą się niewielkie pęcherzyki gazu. Następnie pękają na skutek nagłego wzrostu ciśnienia. Uważa się, że właśnie ten mechanizm odpowiedzialny jest za charakterystyczny dźwięk strzelania [3].

W tym miejscu warto również zaznaczyć, że zazwyczaj poszerza się nieco szpara manipulowanego stawu [3]. To właśnie tego może doświadczyć każdy, kto „strzela” palcami i czuje bliżej nieopisaną ulgę.

Czy dźwięk ma wpływ na efekt terapeutyczny?

W celu zbadania wpływu dźwięku „strzelania” na efekt terapeutyczny przeprowadzono wiele badań. Do oceny tej zależności wykorzystywano wiele różnych skal, a także wykonywano manipulacje odrębnych okolic ciała. Dla przykładu, badania z początku XXI wieku, gdzie skupiono się na odcinku lędźwiowym kręgosłupa [4], w których naukowcy stwierdzili brak korelacji między dźwiękiem, a efektem terapeutycznym. Kilka lat później inni badacze stwierdzili, że „strzelanie” nie tylko nie przynosi dodatkowych korzyści, a nawet często osiągana poprawa jest mniejsza aniżeli po manipulacjach, w których nie występował charakterystyczny odgłos [5].

Skoro nie musi być dźwięku, to co sprawia, że manipulacje działają terapeutycznie?

No i tu się zaczynają schody… Dlaczego? Jak już wcześniej wspominałem, ciało ludzkie kryje przed nami jeszcze wiele tajemnic. Obecnie istnieją pewne hipotezy, którymi staramy się tłumaczyć fizjologiczne mechanizmy działania manipulacji stawowych. Na dzień dzisiejszy myślę, że najłatwiej wytłumaczyć efekt terapeutyczny jako następstwo zmniejszenia napięcia tkanek miękkich otaczających dany staw na skutek impulsu zewnętrznego, nadanego przez terapeutę.

Trzeba jednak pamiętać, że są to jedynie hipotezy, które nie zostały jednoznacznie potwierdzone badaniami. Są one jedynie interpretacją badaczy i terapeutów dokonanych na podstawie badań.

Fizjologia i biomechanika manipulacji stawowych

  • Zwiększa się przewodnictwo skórne (reakcja skórno-galwaniczna) i zmniejsza temperatura skóry [6]
  • Obniża się spastyczność mięśniowa (w przytoczonych badaniach u osób z porażeniem mózgowym) [7]
  • Poszerza się szpara stawowa (nie w każdym przypadku)
  • Zmniejsza się odczuwanie bólu [6][8]
  • Zwiększają się zakresy ruchomości, zarówno biernej jak i czynnej [6]

Zagrożenia płynące z zabiegu

Głównym powodem sporów wśród terapeutów jest możliwy, negatywny wpływ manipulacji na system naczyń tętniczych. Argument przywoływany jest najczęściej jeśli chodzi o terapię odcinka szyjnego kręgosłupa – to tam ryzyko takiego zabiegu jest największe. W artykule opublikowanym kilka lat temu [9], autorzy wskazują na istnienie korelacji między siłą mechaniczną, a wywołaniem rozwarstwienia ściany naczyń tętniczych. Tak naprawdę, ciężko jednoznacznie stwierdzić, czy technika manipulacji może nieść ze sobą negatywne skutki. Z całą pewnością, każdy terapeuta przed wykonaniem manipulacji powinien upewnić się, czy nie istnieją żadne przeciwwskazania i wykluczyć możliwość wystąpienia powikłań po zabiegu.

  1. Tullberg T, Blomberg S, Branth B, Johnsson R; Manipulation does not alter the position of the sacroiliac joint. A roentgen stereophotogrammetric analysis.; Spine; 1998 May 15;23(10):1124-8
  2. Roston JB, Haines RW; Cracking in the metacarpo-phalangeal joint; J Anat.; 1947; 81(Pt 2):165–173
  3. Unsworth, D. Dowson, V. Wright; A bioengineering study of cavitation in the metacarpophalangeal joint; Ann. rheum. Dis.;1971; 30, 348
  4. Flynn TW1, Fritz JM, Wainner RS, Whitman JM; The audible pop is not necessary for successful spinal high-velocity thrust manipulation in individuals with low back pain; Arch Phys Med Rehabil; 2003 Jul; 84(7):1057-60
  5. Cleland JA, Flynn TW, Childs JD, Eberhart S; The audible pop from thoracic spine thrust manipulation and its relation to short-term outcomes in patients with neck pain; J Man Manip Ther; 2007; 15(3):143–154
  6. Jennifer Chu, Diane D Allen, Sarah Pawlowsky, and Betty Smoot; Peripheral response to cervical or thoracic spinal manual therapy: an evidence-based review with meta analysis; J Man Manip Ther; 2014 Nov; 22(4): 220–229
  7. Kachmar O, Voloshyn T, Hordiyevych M; Changes in Muscle Spasticity in Patients With Cerebral Palsy After Spinal Manipulation: Case Series; J Chiropr Med.; 2016; 15(4):299–304
  8. Bialosky JE, Bishop MD, Robinson ME, Zeppieri G, George SZ; Spinal manipulative therapy has an immediate effect on thermal pain sensitivity in people with low back pain: a randomized controlled trial; Phys Ther.; 2009; 89(12):1292–1303
  9. José Biller i wsp.; Cervical Arterial Dissections and Association With Cervical Manipulative Therapy; Stroke; 2014 Aug 7; 45:3155–3174
Posted by admin in Fizjoterapia

Wyjdź z gipsu z głową!

Złamanie to nie jest najprzyjemniejszy uraz, szczególnie w obrębie dominującej kończyny górnej lub kończyn dolnych. Trudno, stało się i w konsekwencji zostałeś unieruchomiony opatrunkiem gipsowym. Nareszcie, po kilku tygodniach wydostałeś się z tego niewygodnego unieruchomienia. Czy to już oznacza koniec leczenia? No niestety niekoniecznie. Zaprzestanie terapii na tym etapie to poważny błąd, który może doprowadzić do utrwalonych zmian. Często też pacjenci nie otrzymują odpowiedniego instruktażu, jak postępować z częścią ciała po zdjęciu opatrunku. Oto, czym powinieneś się zająć:

  1. Po pierwsze, twoja skóra zaraz po zdjęciu opatrunku będzie prawdopodobnie bardzo wrażliwa. Nie próbuj zdrapywać łuszczącej się skóry lub traktować jej ostrym peelingiem. Po zdjęciu „gipsu” delikatnie umyj skórę ciepłą wodą i mydłem. Po osuszeniu nałóż na nią krem nawilżający, aby przyspieszyć jej regenerację. Aby zmniejszyć wrażliwość skóry możesz pocierać ją ręcznikiem, lekko opukiwać palcami lub wykonywać delikatny automasaż. Po kilku dniach wrażliwość powinna wrócić do normy.
  2. Nie traktuj swojej ręki czy nogi jak obcego. Pacjenci często obchodzą się ze swoją kończyną jak z jajkiem. Oczywiście, nie oznacza to, że masz od razu chodzić na rękach po złamaniu kończyny górnej czy jeździć na nartach. Staraj się angażować urażone części ciała do codziennych czynności; sprzątanie, kąpiel, gotowanie, noszenie zakupów, chód bez utykania (nawet kosztem wolniejszego tempa) z naturalnym, wahadłowym ruchem ramion. To wszystko sprawi, że szybko wrócisz do sprawności z przed urazu.
  3. Odpowiednio prowadzona rehabilitacja ruchowa oraz terapia manualna potrafi zdziałać cuda. Pacjenci nierzadko są zdziwieni szybkością odzyskiwania zakresu ruchu i funkcji, poprawy czucia, a także zmniejszania się bólu i dyskomfortu. Ważna jest systematyczność, wdrożenie zabiegów od razu po zdjęciu opatrunku oraz stosowanie się do zaleceń. Przesada w drugą stronę też nie będzie dobra – zbyt intensywne ćwiczenia mogą powodować przeciążenia tkanek i utrudniać ich regenerację, co wydłuży proces leczenia.
  4. Jeśli twoja skóra nie regeneruje się za dobrze, zakresy ruchu nie wracają do normy, a deficyt siły mięśniowej nie zmniejsza się pomimo prowadzonej terapii, konieczna jest konsultacja lekarska. Lepiej sprawdzić czy wszystko przebiega poprawnie niż później borykać się z nieprzyjemnymi powikłaniami.

Jeśli zadbasz o wszystkie aspekty terapii, prawdopodobnie zapomnisz, którą kończynę miałeś złamaną i będziesz mógł cieszyć się pełną sprawnością z przed urazu.

Posted by admin in Dla pacjenta, Fizjoterapia, Inne

Przewiało cię? Zostaw wiatr w spokoju!

Chyba każdy z nas kiedyś tego doświadczył…

Zdarzyło Ci się kiedyś wstać rano z łóżka z ogromnym ograniczeniem ruchomości w odcinku szyjnym, bólem promieniującym we wszystkie strony świata i potwornym uczuciem „ciągnięcia”? Pewnie zacząłeś się wtedy zastanawiać, kto w nocy był u ciebie z wielkim, drewnianym bejsbolem i tak cię pogruchotał? Aaa… może starasz się przypomnieć sobie, czy wczoraj wiało? I nawet jeśli nie przywołujesz takiego momentu to i tak nagle stwierdzasz: „No tak… Pewnie mnie wczoraj przewiało!”. Chyba jednak nie do końca…

A jeśli to jednak nie wiatr stoi za Twoimi okropnymi dolegliwościami?

Zastanawiałeś się kiedyś co kryje się pod tym tajemniczym sformułowaniem? Czy zimny podmuch wiatru faktycznie jest w stanie wywołać takie nieprzyjemne objawy? Mam dla Ciebie niespodziankę!

Opisaną przeze mnie reakcję raczej rzadko wywołuje czynnik pogodowy. Dlaczego celowo napisałem „raczej”? W żadnych badaniach nie przeczytamy nic o tego typu zjawiskach i przyczynach ich powstawania. Oczywiście istnieją badania, które mógłbym wykorzystać do poparcia swojej tezy, ale uważam, że byłoby to zbyt „naciągane”. Nie ma się czemu dziwić, w sumie to jak niby miałoby to zostać zbadane? Nie ma takich klinicznych możliwości, by zgłębić ten temat i opublikować jakieś sensowne badania, które opierałyby się na dowodach naukowych. W takim razie skąd takie stanowcze stwierdzenie? Oparte jest to na doświadczeniu klinicznym, zarówno moim jak i znajomych terapeutów.

Czyli skąd to się wzięło?

Możliwych przyczyn takich dolegliwości jest wiele. Może to być spowodowane złą higieną snu, niezdrowym odżywaniem, przewlekłym stresem, zaburzeniami w obrębie narządu ruchu, wczorajszym, mocno zakrapianym wieczorem… Nie? Może po prostu spóźniłeś się wczoraj do znajomego na mecz waszego ulubionego klubu i nie starczyło dla Ciebie dogodnego miejsca? Musiałeś więc siedzieć skrzywiony jak paragraf z szyją wyciągniętą niczym łabędź.

Tak jak pisałem – powodów może być wiele i w celu ich znalezienia dobrze jest udać się do fizjoterapeuty/osteopaty/terapeuty manualnego, bo ten, w łatwy i przystępny sposób może pomóc ci się pozbyć  nieprzyjemnych objawów lub chociaż przyspieszyć powrót do codziennej sprawności.

Od dziś drogi pacjencie zapamiętaj – nie taki wiatr straszny jak go malują!

Oczywiście nie oznacza to, że masz się teraz nie przejmować i spocony po ciężkim treningu wychodzić w krótkim rękawku na -10ºC 😉

Posted by admin in Dla pacjenta, Fizjoterapia

Czym jest przygotowanie motoryczne?

Przygotowanie motoryczne to stosunkowo nowe zagadnienie, gdyż jego początki sięgają lat 60. ubiegłego wieku. Wcześniej nawet profesjonalni sportowcy trenowali tylko elementy specyficzne dla swojej dyscypliny. Jako pierwsi nowe rozwiązania do swojego treningu wprowadzili trenerzy ze Związku Radzieckiego, co wtedy pozwoliło być im numerem jeden w sportowym świecie. Następnie, widząc świetne efekty włączenia nowego rodzaju treningu do codziennych zajęć sportowców, postanowili użyć tych rozwiązań Amerykanie – z resztą również ze znakomitym skutkiem.

W takim razie o co chodzi z treningiem przygotowania motorycznego?

Trening ten (ang. strenght  [siła]  and conditioning  [poprawa kondycji] training) ma na celu poprawę sprawności fizycznej i umiejętności sportowców. Łączy trening siłowy i kształtowanie systemów energetycznych. W zakres tego rodzaju treningu wchodzi również prewencja przed kontuzjami oraz pracowanie nad odpowiednimi wzorcami ruchowymi.  Jest to dodatkowa praca, rozwijająca fizyczne cechy, które nie mogą być trenowane tylko przez trening specyficzny dla danej dyscypliny.

Co składa się na trening motoryczny?

  • Przygotowanie siłowe – każdy sportowiec, aby osiągać maksimum swoich możliwości potrzebuje silnych mięśni. Musi potrafić używać mocy, jaką oferuje jego ciało. Dlatego trening siłowy to podstawa w szkoleniu każdego sportowca. Pozwala on na zmaksymalizowanie siły oraz wykształceniu odpowiedniej mocy, co przekłada się na najwyższą wydajność na boisku, bieżni czy macie.
  • Trening kondycyjny – kształtowanie systemów energetycznych jest bardzo ważne w niemal każdej dyscyplinie (nawet w sportach rajdowych lub golfie). W zależności od celu sportowca, specyfiki dyscypliny, stopnia wytrenowania oraz okresu w sezonie możemy skupiać się na poprawie jednego z trzech systemów energetycznych: fosfagenowego, glikolitycznego i tlenowego.
  • Prewencja przed kontuzjami – bardzo ważny element u każdego trenującego. Powód jest prosty – odpowiednia profilaktyka = mniejsze ryzyko kontuzji = lepsze wyniki sportowe.
  • Prawidłowe wzorce ruchowe – nauczanie poprawnej mechaniki ruchu przekłada się na zwiększenie ekonomii poruszania się oraz bezpieczeństwo wykonywania ćwiczeń. Jeśli będziesz ruszał się prawidłowo, zmniejszysz ryzyko kontuzji i przeniesiesz swoje osiągi na nowy poziom.
  • Testy – do poprawnej oceny skuteczności treningu konieczne jest sprawdzenie umiejętności, siły i stopnia wytrenowania sportowca przed oraz w trakcie i po zakończeniu sezonu. Daje to możliwość monitorowania postępów i ewentualnej modyfikacji programu treningowego.

Czym zajmuje się trener przygotowania motorycznego?

Trener przygotowania motorycznego zajmuje się poprawą sprawności fizycznej sportowców. Przygotowuje drużyny oraz sportowców indywidualnych do sezonu, ale również pomaga utrzymać wypracowane efekty podczas sezonu startowego. Przeprowadza testy, dobiera odpowiednie narzędzia, które pozwolą na polepszenie słabych punktów zawodnika oraz dobiera odpowiednie ćwiczenia prewencyjne (wszystko to w porozumieniu z fizjoterapeutą). Naucza odpowiedniej techniki wzorców ruchowych i pomaga korygować nieprawidłowe ruchy. Trener musi umieć monitorować i wyłapywać przeciążenie i nadmierne zmęczenie oraz zapewnić odpowiedni odpoczynek i regenerację.  Wszystkie te składowe dobierane są odpowiednio we współpracy z trenerem głównym i sztabem medycznym drużyny.

Czy trening motoryczny jest tylko dla profesjonalnych sportowców?

Oczywiście trening ten nie jest zarezerwowany wyłącznie dla profesjonalistów. Jeśli chcesz:

  • Poprawić zdrowie, sprawność i samopoczucie
  • Uzyskać lepsze efekty treningowe
  • Wzmocnić całe ciało
  • Zabezpieczyć się przed kontuzją
  • Poprawić ekonomię poruszania się i postawę ciała
  • Poprawić kompozycję składu swojego ciała
  • Dowiedzieć się, jakie są Twoje słabe strony i popracować nad nimi
  • Nauczyć się prawidłowych wzorców ruchowych
  • Osiągnąć maksimum swoich możliwości fizycznych

Zacznij współpracę z trenerem przygotowania motorycznego, a efekty uzyskasz szybciej, niż może się wydawać!

~ Julita

Posted by admin in Dla pacjenta, Fizjoterapia

Pinopresura – więcej niż gwoździe…

Niespełna miesiąc temu opublikowaliśmy naszą stronę i stworzyliśmy fanpage na Facebooku. Wszystko po to by móc dzielić się spostrzeżeniami i wymieniać doświadczeniami z innymi terapeutami oraz wspomóc naszych pacjentów stosownymi instrukcjami. Dzisiaj oddajemy w Wasze ręce pierwszy wpis, który rozpocznie zgłębianie wiedzy z pięknej dziedziny jaką jest fizjoterapia.

Tydzień temu miałem przyjemność uczestniczyć w kursie pinopresury według Radosława Składowskiego, w Spale. Postanowiłem Wam nieco przybliżyć tę koncepcję pracy z pacjentem oraz podzielić się moimi przemyśleniami i doświadczeniami.

Zapisując się na szkolenie miałem w głowie, że skoro to "kurs z pinów", to pewnie znaczną część nauki wypełnią techniki narzędziowe... Nic bardziej mylnego! Oczywiście nie przejmujcie się - prowadzący pokazali wiele technik przy użyciu pinów oraz katów, w końcu przecież od nich swoją nazwę bierze cała metoda. Muszę jednak przyznać, że ku mojemu zdziwieniu, podczas tych trzech dni nauczymy się i poznamy wiele technik manualnych, w których nasze narzędzia możemy zostawić w spokoju na gabinetowym stole.

Czym jest pinopresura?

Pinopresura (lub jak kto woli pinoterapia) jest to nieinwazyjna metoda terapeutyczna opisana przez lek. med. Radosława Składowskiego. Korzystając ze zdobyczy dalekowschodniej akupresury i akupunktury oraz refleksoterapii, nauki o powięzi, układzie nerwowym oraz polu morfogenetycznym, stworzył spójny program kursu, który zbiera wcześniej wymienione techniki w jedną całość. W niektórych aspektach pinopresura podobna jest do klawiterapii, chociaż wydaje się, iż ta pierwsza daje terapeucie znacznie więcej możliwości w pracy z pacjentem.

Ciekawym i dość nietypowym elementem metody jest wprowadzenie typologii pacjentów. Podzieleni są oni na 5 żywiołów, a o przydzieleniu danej osoby do odpowiedniej grupy decyduje kilka czynników. Są to między innymi: nadrzędny układ regulacyjny, cechy zachowania, cechy wyglądu, reakcje na bodźce bólowe oraz poczucie kinestetyki i motoryka pacjenta. Zabieg ten ma na celu nieco ułatwić terapeucie dobór odpowiednich technik, przyspieszyć znalezienie przyczyny dysfunkcji, a w konsekwencji usprawnić terapię.

Metodę można zaliczyć do terapii odruchowych, która wykorzystuje fizjologiczne procesy samonaprawcze organizmu. W celu stymulowania ciała pacjenta używamy dwóch rodzajów narzędzi - piny (wyglądem przypominające gwoździe) i katy (noże). Bodźcując skórę, jesteśmy w stanie wpłynąć na układ nerwowy pacjenta, co z kolei prowadzi do odruchowego rozluźnienia tkanek miękkich, tym samym zmniejszając ból. Jeśli chodzi o wykorzystywane techniki narzędziowe to możemy tutaj wyróżnić: Kierunkową Adaptację Tkankową, Adaptację Uciskowo-Trącą, Tarcie Skierowane, zwarcia oraz GRAD. Pozostałe techniki zostały zaczerpnięte z różnego rodzaju terapii manualnych i zmodyfikowane przez autora.

Spalskie klimaty...

Nie byłbym sobą, gdybym nie opisał również "klimatu" jaki towarzyszy kursantom podczas szkolenia. Dlaczego w ogóle zdecydowałem się poruszyć tę kwestię? Być może są osoby, które stwierdzą, że to mało istotna sprawa, ale ja uważam, że to bardzo ważny aspekt szkolenia, do którego organizatorzy często nie przywiązują tak dużej wagi.

Chyba każdy terapeuta, który słyszał kiedyś o spalskich kursach, miał do czynienia z opinią, iż panuje tam wyjątkowy klimat, którego nie da się odwzorować. Ja spotkałem się właśnie z takimi głosami i nie będę bronił się przed stwierdzeniem, że w pewnym stopniu zachęciło mnie to do wzięcia udziału w szkoleniu. Oczywiście nie był to główny czynnik, ale jeden z tych "dodających smaczku" całemu wyjazdowi.

Ciężko powiedzieć, co jest powodem takich, a nie innych opisów osób, które kończyły jakikolwiek kurs w Spale. Być może jest to zasługa prowadzących? A może terapeutów, którzy decydują się wybrać na kurs? A może jeszcze z innej strony - coś przyciąga terapeutów z całej Polski, więc może to kwestia programu szkolenia i tego, czego można się dowiedzieć? Myślę, że każda z tych teorii poniekąd stanowi odpowiedź dla ciekawskich. Jest jednak jeszcze jeden aspekt, którego nie wymieniłem. W fizjo-czasach, w których prowadzący kursy dwoją się i troją, żeby dotrzeć do dużej grupy terapeutów i rozreklamować swój "produkt", kursy w Spale pozostają niewzruszone. Z resztą nawet sama lokalizacja stanowi zachętę dla statystycznego mieszczucha (tak, niestety piszę również o sobie) ze względu na ciszę, spokój i otaczającą ośrodek przyrodę.

Uważam, że wszystkie wymienione przeze mnie składowe przyczyniają się do tego, że Radek Składowski wraz ze swoją kadrą nie muszą jeździć po całej Polsce w poszukiwaniu chętnych - oni i tak przyjadą do nich, do dobrze znanej i lubianej Spały 😉

~ Konrad

Wpis napisany na podstawie szkolenia dr Radosława Składowskiego
Posted by admin in Fizjoterapia